Kolejny sezon zimowy i kolejne groźne zdarzenie w tym samym miejscu. Górka nazywana przez mieszkańców „Łysą”, położona na terenie parku przy ulicy Powstańców Śląskich w Zgorzelecu, ponownie okazała się niebezpieczna dla dzieci. Doszło tam do poważnego wypadku podczas jazdy na sankach.
Z informacji przekazanych przez mieszkańców wynika, że 11-letnia dziewczynka doznała złamania uda. Na ten moment nie wiadomo, jak długo potrwa jej leczenie ani jakie będą dalsze skutki zdrowotne.
To już drugi ciężki wypadek w tym miejscu
Jak podkreślają rodzice, nie jest to odosobniony przypadek. Rok wcześniej na tej samej górce poważnemu wypadkowi uległ 7-latek. Chłopiec doznał urazu głowy, a jego stan był na tyle poważny, że konieczny był transport śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Zielonej Górze.
Skutki tamtego zdarzenia są odczuwalne do dziś. Dziecko przeszło długą rehabilitację, straciło słuch w jednym uchu.
Parkowa górka, nie miejsce do zjazdów
Mieszkańcy zwracają uwagę, że górka „Łysa” nigdy nie była oficjalnym torem saneczkowym. To fragment parku, który zimą – przy oblodzeniu i śniegu zaczyna być wykorzystywany do zabaw na sankach, mimo że nie jest do tego przystosowany.
Na trasie potencjalnych zjazdów znajdują się:
- drzewa i twarde przeszkody,
- oblodzone alejki parkowe,
- brak stref wyhamowania,
- brak jakichkolwiek zabezpieczeń czy oznaczeń ostrzegawczych.
Przy dużej prędkości, jaką dzieci osiągają na śliskiej nawierzchni, utrata kontroli nad sankami może skończyć się zderzeniem z drzewem lub inną przeszkodą.
„Wszyscy tam jeżdżą” nie oznacza, że jest bezpiecznie
Rodzice apelują, by nie sugerować się popularnością tego miejsca. Ich zdaniem to właśnie ona zwiększa ryzyko – im więcej dzieci na górce, tym większe prawdopodobieństwo kolizji lub wypadku.
Dwa poważne zdarzenia w odstępie jednego roku pokazują, że nie mówimy o nieszczęśliwym przypadku, ale o realnym zagrożeniu.
Brak zmian mimo wcześniejszych zdarzeń
Z relacji mieszkańców wynika, że od poprzedniego wypadku:
- nie pojawiły się ostrzeżenia,
- nie wprowadzono zakazów,
- nie zabezpieczono terenu,
- nie wyznaczono alternatywnego, bezpiecznego miejsca do jazdy na sankach.
Alejki parkowe wciąż są traktowane jak tor saneczkowy, choć nigdy nim nie były.
Apel do rodziców i opiekunów
Rodzice alarmują, by nie pozwalać dzieciom na jazdę na sankach w tym miejscu i wybierać tereny pozbawione drzew, przeszkód i twardych nawierzchni.
Jedna chwila wystarczy, by zimowa zabawa zamieniła się w dramat, którego skutki mogą zostać z dzieckiem na całe życie.
Jeśli jesteście świadkami podobnych sytuacji lub znacie inne niebezpieczne miejsca w Zgorzelcu – skontaktujcie się z naszą redakcją. Informowanie i ostrzeganie może zapobiec kolejnym wypadkom.














