Potrójne morderstwo imigrantów w Zgorzelcu – ciała ofiar zatopili w stawach hodowlanych [KRYMINALNE ARCHIWUM]

fot. Kamil Kiedrowski / wp.pl

Marzec 2004 rok, Zgorzelec

Trójka obywateli Ukrainy (dwie kobiety oraz mężczyzna) w połowie marca 2004 roku trafiła do Zgorzelca. Do Polski przez granice przywiózł ich kurier współpracujący z gangiem przemytników ludzi.

Po przekroczeniu granicy imigranci trafili pod opiekę Zgorzelczanina 23-letniego Roberta K. Wspólnie mieli oni nielegalnie przekroczyć granicę z Niemiecką stroną, pierwsza próba została podjęta 17 marca, wówczas stan wody w Nysie był zbyt wysoki a patrole Straży Granicznej solidnie pilnowały terenu przygranicznego. 



Kolejną próbę podjęto już następnej nocy, niestety i tym razem przez kobietę, która zaczęła się topić cała grupa musiała zawrócić do brzegu. 

Zniecierpliwiony Robert K. postanowił ukryć imigrantów na ambonie myśliwskiej, bał się, że ich obecność w jego domu może zwrócić uwagę służb. 

W dniu 19 marca Robert K. spotkał się ze swoim kolegom Robertem J. który już od dłuższego czasu wypytywał o przemycanych ludzi. Na spotkaniu mężczyźni rozmawiali o tym, że jest problem i próbowali znaleźć wyjście z tej sytuacji – to wtedy zaplanowali zabójstwo.

Na miejsce morderstwa wybrali stawy hodowlane w Jerzmankach koło Zgorzelca, to tam zwabiali pojedynczo swoje ofiary i uderzali kijem bejsbolowym w głowę. 

Po dokonaniu brutalnych morderstw postanowili okraść swoje ofiary, wówczas w ich ręce wpadło około 1200 dolarów. W toku śledztwa zeznali, że całość pieniędzy przeznaczyli na zabawę i narkotyki. Po zabraniu pieniędzy skrępowali ciała i obciążając je zatopili w stawach.

fot. Marcin Oliva

Oskarżeni Robert K. oraz Rafał J. w sądzie / fot. Marcin Oliva

W dniu 22 kwietnia znaleziono ciało zamordowanej kobiety, w maju wypłynęły ciała dwóch mężczyzn. Policja pracowała nad ustaleniem tożsamości znalezionych zwłok, pod koniec czerwca przyszedł z pomocą ukraiński kurier, który dostarczył swoich rodaków do polski. 

Zabójcy przyznali się do potrójnego morderstwa. Podczas śledztwa Rafał J. zeznał, że uczestniczył w morderstwie z obawy przed swoim kolegą.

Obrońca Roberta K. dowodził, że choć ma on poważnie zaburzoną osobowość po trudnym dzieciństwie jest szansa na jego resocjalizacje – w końcowej mowie prosił o łagodniejszy wymiar kary.

Robert K. jako inicjator morderstw został skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolność z możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie po odbyciu kary 30 lat.

Rafał J. za współudział został skazany na 25 lat pozbawienia wolności. 

Stawy, w Jerzmankach, na których miało dojść do zatopienia ciał / fot. Google Maps

źródło: naszemiasto.pl / wp.pl / polsat.pl

W historii naszego regionu nie brakuje zbrodni, które do dziś bulwersują. 

Chociaż niektóre z nich miały miejsce wiele lat temu, to do dziś budzą strach na samą myśl, że wydarzyły się na naszym „podwórku”. 

W każdą środę w „Kryminalnym Archiwum” przedstawiamy jeden temat z naszego regionu, który wstrząsnął nie tylko lokalnym podwórkiem, ale całą Polską.  

Chociaż niektóre z nich miały miejsce wiele lat temu, to do dziś budzą strach na samą myśl, że wydarzyły się na naszym „podwórku”. 



Podziel się informacją ze znajomymi!
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Treści są chronione prawami autorskimi!